• Wpisów:14
  • Średnio co: 132 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:00
  • Licznik odwiedzin:21 093 / 1992 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pflegecreme mit Calendula/Krem pielęgnacyjny z nagietkiem - przyjemny, naturalny kremik. Ma dość specyficzny, ziołowy zapach - zapewne za sprawą rumianku i nagietka - napewno nie każdemu przypadnie do gustu (mnie nie przeszkadza), tym bardziej, że jakiś czas się na skórze utrzymuje. Krem dość bogaty, konsystencja przyjemna, średnio gęsta. Dobrze rozprowadza się na skórze, przez jakiś czas pozostawia na niej lekki film. Za sprawą wyciągu rumianku i nagietka ma właściwości lecznicze, gojące i antybakteryjne. Tłuste cery może zapychać (ale nie musi). U dzieci zawartość ziół może spowodować uczulenie, ale za cenę 3,99 zł/100 ml warto wypróbować.
INCI:
Aqua - woda
Helianthus Annuus Seed Oil - olejek z nasion słonecznika
Caprylic / Capric Triglyceride - emolient; mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną.Szczególnie polecane dla skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania.
Cetearyl Alcohol - emulgator, emolient; mieszanina alkoholi tłuszczowych, składa się z alkoholu cetylowego i alkoholu stearylowego. Substancja natłuszczająca, nadająca skórze miękkość, elastyczność i gładkość.
Glycerin - gliceryna
Parfum - substancja zapachowa
Panthenol - pantenol
Sodium Stearoyl Lactylate - emulgator
Glyceryl Stearate - stearynian glicerolu; emulgator i emolient pochodzący z tłoczenia oleju kokosowego i słonecznikowego
Tocopherol - witamina E
Calendula Officinalis Flower Extract - wyciąg z kwiatu nagietka lekarskiego
Chamomilla Recutita Flower Extract -wyciąg z kwiatu rumianku pospolitego
Lecithin - lecytyna
Bisabolol - naturalny składnik rumianku o bardzo silnych właściwościach kojących, łagodzących i przeciwinfekcyjnych
Ascorbyl Palmitate - Składnik otrzymywany poprzez estryfikację kwasu palmitynowego i kwasu askorbinowego (witaminy C).
Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein - jakiś hydrolizat protein pszenicy, nie znalazłam dokładnego wyjaśnienia, ale składnik ten występuje w wielu naturalnych kosmetykach
Hydrogenated Palm Glycerides Citrate - uwodornione glicerydy oleju palmowego
Xanthan Gum - stabilizator, zagęsczacz
Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH

Pflegecreme Extrasensitive/Krem pielęgnacyjny - krem jest typowo do twarzy. Dzięki wysokiej zawartości pantenolu i obecności olejku z migdałów krem koi i chroni skórę. Wiele dziewczyn poleca go jako odpowiednik mojego ukochanego Avene Cicalfate dlatego postanowiłam go wypróbować (jest tańszy prawie 10 krotnie!). Krem jest przeznaczony do skóry wrażliwej i alergicznej. Konsystencja dość gęsta, tzw. bogata. Po posmarowaniu twarzy nie wchłania się od razu, pozostawia lepką warstwę, która jednak po pewnym czasie częściowo znika. Skład i cena bardzo zachęcające: 6,99 zł/100 ml.
INCI:
Aqua - woda
Ethylhexyl Stearate - emulgator, emolient
Isopropyl Palmitate - ciekły wosk; stabilizator
Panthenol - pantenol
Glycerin- gliceryna
Diisostearoyl-3 Dimer Dilinoleate - substancja kondycjonująca i zmiękczająca skórę
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olejek ze słodkich migdałów
Hydrogenated Vegetable Oil - uwodorniony olej roślinny
Tocopherol - witamina E
Glyceryl Caprylate - kaprynian glicerolu - wielowartościowy alkohol estryfikowany z kwasu kaprylowego z oleju palmowego/oleju kokosowego; aktywny czynnik o działaniu dezynfekującym
Zinc Stearate - substancja wiążąca, zwiększająca przyczepność
Magnesium Sulfate - stabilizator

Krem do pielęgnacji twarzy i ciała/Gesichts und Körpercreme - kolejny strzał w 10! Krem jest dość treściwy, ale świetnie się wchłania - do matu więc spokojnie można używać go pod makijaż. BD nie zapycha, za to bardzo dobrze nawilża. Nie powoduje alergii zarówno u mnie jak i u Dzieci (uczuleni na rumianek niech jednak uważają!). Pachnie przyjemnie i ma świetny skład, do tego jest wydajny i kosztuje niewiele - 4,99 zł/100 ml. Naprawdę wart zakupu.
INCI:
Aqua - woda
Caprylic / Capric Triglyceride - emolient; mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną.Szczególnie polecane dla skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania.
Glyceryl Stearate Citrate - emulgator, emolient; mieszanina alkoholi tłuszczowych, składa się z alkoholu cetylowego i alkoholu stearylowego. Substancja natłuszczająca, nadająca skórze miękkość, elastyczność i gładkość
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z nasion słonecznika
Isopropyl Palmitate - ciekły wosk; stabilizator
Glycerin - gliceryna
Cetyl Alcohol - emulgator, emolient
Parfum - kompozycja zapachowa
Cera Alba - wosk pszczeli
Panthenol - pantenol
Tocopheryl Acetate - octan tokoferolu, pochodna witaminy E, niezwykle skuteczny antyoksydant, dzięki czemu wykazuje działanie przeciwstarzeniowe
Chamomilla Recutita Flower Extract - wyciąg z kwiatu rumianku pospolitego
Bisabolol - naturalny składnik rumianku o bardzo silnych właściwościach kojących, łagodzących i przeciwinfekcyjnych
Xanthan Gum - stabilizator, zagęsczacz
Tocopherol - witamina E
Hydrogenated Palm Glycerides Citrate - uwodornione glicerydy oleju palmowego
Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH
 

 
Zawsze bardzo lubiłam to mleczko i w sumie nadal lubię, ale po zajrzeniu w INCI mleczka trochę się rozczarowałam. Mianowicie kosmetyk zawiera uważany za szkodliwy fenoxyetanol. Wielka szkoda, bo jak widać po innych kosmetykach można się bez niego obejść. Nadal będę jednak smarować nim dzieci, bo składnik jest na końcu listy, więc jego ilości są zapewne śladowe. No, chyba że wyczaję coś lepszego np. od Babydream. Opisywane mleczko bardzo dobrze się wchłania, konsystencja lekka, przyjemnie pachnąca.
Cena Hippa to: 15 zł/350 ml
INCI:
Aqua - woda
Caprylic/Capric Trigliceride - emolient; mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Szczególnie polecane dla skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania.
Cetearyl Isononanoate - emolient
Glycerin - gliceryna
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea
Glyceryl Stearate Citrate - emulgator
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z nasion słonecznika
Cetearyl Alcohol - emulgator, emolient, regulator lepkości
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olejek ze słodkich migdałów
Sodium Carboxymethyl Betaglucan - składnik pochodzący z naturalnych drożdży
Tocopheryl Acetate - octan tokoferolu, pochodna witaminy E, niezwykle skuteczny antyoksydant, dzięki czemu wykazuje działanie przeciwstarzeniowe
Panthenol - pantenol
Caprylyl Glycol - emolient
Carbomer - zagęszczacz
Xantan Gum - stabilizator, zagęsczacz
Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH
Phenoxyethanol - konserwant; posądzany o powodowanie szeregu skutków ubocznych
Parfum - substancja zapachowa
 

 
Reklamę tego kremu znalazłam w jakiejś gazecie i przy którychś z kolei zakupach w Rossmannie wyrwałam ostatnie opakowanie. Nazwa 'krem brązujący' kojarzy mi się z kremem samoopalającym i z takim zamysłem kupiłam powyższy. Miałam nadzieję, że wreszcie znajdę samoopalacz oparty na naturalnych składnikach i może nie śmierdzący samoopalaczem - wiecie o co chodzi ) Że krem mnie 'opali' wierzyłam jeszcze po otwarciu tubki. Ba, pomyślałam nawet, że to świetnie, że krem ma beżowy (kawowy?) kolor, bo będzie go łatwiej dokładnie rozsmarować (co przy samoopalaczach jest dość ważne). Dopiero po wysmarowaniu się kremem stwierdziłam, że on nie jest samoopalający tylko tonujący! (blondynka!!) To znaczy - połączenie kremu i fluidu. Świetna sprawa!! Jestem zachwycona takim rozwiązaniem, a fakt że krem ma naturalny skład tylko wzmaga mój zachwyt ) I wiem, że takie kremy, innych firm, są na rynku od dawna, ale jakoś nigdy nie mogłam się na nie skusić. Jestem bardzo zadowolona, że na ten trafiłam właściwie zupełnie przypadkowo

Krem ma dość gęstą konsystencję, podczas rozsmarowywania jest ciut tępy, trzeba go sprawnie aplikować, bo szybko 'zastyga' na twarzy. Raczej trudno o smugi, bo krem jak już pisałam ma beżowy kolor więc wszystko widać jak na dłoni, nie należy jednak przesadzać z nakładaną ilością. Mam bardzo jasną karnację i bałam się trochę efektu maski, ale nic z tych rzeczy - kosmetyk nadał skórze ładny, lekko opalony koloryt Myślę, że w zależności od ilości nałożonego kremu możemy uzyskać jaśniejszy lub ciemniejszy efekt. Pamiętajcie jednak że nie jest to kosmetyk kryjący, owszem może spełniać funkcję lekkiego podkładu, ale nie liczcie, że ukryje widoczniejsze niedoskonałości! Sądzę, że u mnie super sprawdzi się pod puder w kamieniu lub solo w cieplejsze dni
Zauważyłam też, że krem przyzwoicie matuje skórę, a zawartość naturalnych ekstraktów nawilża i pielęgnuje skórę. Kosmetyk pachnie bardzo przyjemnie - owocami, przez jakiś czas woń ta utrzymuje się na skórze. Skład naturalny, aczkolwiek na początku alkohol i talk, choć mnie te dwa składniki jakoś bardzo nie przeszkadzają - wysuszające działanie alkoholu niwelują naturalne ekstrakty i olejki, a sam talk mnie nie zapycha.
Cena kremu to 6,99 zł (w promocji, normalnie ok 10 zł), pojemność 50 ml.
Moim zdaniem jest to naprawdę dobry krem tonujący za niewielkie pieniądze. Wart wypróbowania!
INCI:
Aqua - woda
Alcohol - alkohol
Glycerin - gliceryna
Talc - talk
Elaeis Guineensis Oil* - olej palmowy
CI 77891 - dwutlenek tytanu; filtr mineralny
Sesamum Indicum Seed Oil* - olej sezamowy
Cetearyl Alcohol - emolient
Gossypium Herbaceum Seed Oil - olej z nasion bawełny
Magnesium Aluminium Silicate - nieorganiczny składnik konsystencjotwórczy; składnik absorbujący i wygładzający skórę, polepszający optycznie wygląd skóry
Prunus Persica Kernel Oil - olej z pestek brzoskwini
Lysolecithin - emulgator
Olea Europaea Fruit Oil* - oliwa z oliwek
Tapioca Starch - skrobia z tapioki
Parfum** - substancja zapachowa
CI 77492 - tlenek żelaza; barwnik ochra żółta
Simmondsia Chinensis Seed Oil* - olej jojoba
Xanthan Gum - zagęstnik
Sodium Citrate - regulator pH
Citric Acid - zmiękczacz; konserwant pochodzenia roślinnego
Limonene** - substancja zapachowa
Cera Alba - wosk pszczeli
CI 77491 - tlenek żelaza; pigment czerwonobrązowy
CI 77499 - tlenek żelaza; barwnik
Tocopherol - witamina E
Linalool* - substancja zapachowa
Helianthus Annus Seed Oil - olej z nasion słonecznika
Geraniol** - substancja zapachowa
Citrullus Lanatus Fruit Extract - ekstrakt z arbuza
* z kontrolowanej biologicznie uprawy.
** z naturalnych olejków.
 

 
Dziś o jednym z dwóch ostatnio testowanych podkładów. Kupiłam go 'na szybko' nie przeczytawszy składu, co rzadko mi się zdarza i było duuuużym błędem. Okazało się, że podkład zawiera sole aluminium, których jak ognia unikam (główny składnik większości antyperspirantów). Skoro go jednak kupiłam, to postanowiłam wypróbować, by opisać Wam swoje wrażenia - a nuż kogoś glin nie odstrasza i zechce Manhattana wypróbować Podkład przyzwoicie kryje i matuje. Konsystencja przyjemna, jakby lekkiego musu, nie za gęsta, dobrze się rozprowadza. Kosmetyk utrzymuje się na buzi kilka godzin, dopiero później wymaga lekkich poprawek. Niestety nie wiem jak jest przy dłużym stosowaniu, czy np. nie zapycha itd, bo używałam go dosłownie kilkakrotnie. Odcień jaki wybrałam to Beige 82 i jest naprawdę idealny, bardzo dobrze dopasowuje się do twarzy.
Cena: 25,99 zł/30 ml

  • awatar little_me: dzięki, bo miałam go kupować :) wpadnij do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już od dłuższego czasu zmagaliśmy się z suchymi plackami, które pojawiały się i znikały u jednego z moic Dzieci. Placki były szorstkie, lekko wypukłe, zaczerwnione - były to jakby skupiska maleńkich krosteczek. Co gorsza jeden placek pojawił się na powiece. Zmiany diagnozowane byly jako atopowe zapalenie skóry lub łojotokowe zapalenie skóry. Jak zwał, tak zwał - lekarze uparcie przepisywali maści sterydowe, a ja uparcie ich nie kupowałam, bo jestem przeciwniczką stosowania sterydów u dzieci (u dorosłych zresztą też). Sterydy przenikają do krwiobiegu, ponadto zwężają naczynia krwionośne. Sama zmagam się z nawracającym łzs i maści sterydowej używam w ekstremalych sytuacjach. Syn nie cierpiał z powodu placków jakoś specjalnie, nie drapał się, jak pisałam zmiany pojawiały się i znikały. Stosowałam na nie różne kremy, maści, przemywałam ziołami. I nic. Czasem znikały zupełnie nagle, by potem pojawić się znów.
Po przeanalizowaniu składów kilku polecanych kosmetyków miałam dwa typy: balsam Balm Balm (opisywany kilka dni temu) i Pot of Gold. Kupiłam oba Niestety o żadnym z nich nie znalazłam zbyt wiele opinii.
Ale co pisze producent o balsamie Pot of Gold dla niemowląt:

"Balsam do ciała Pot of Gold stworzono do użycia w przypadku poważniejszych problemów i chorób, balsam dla niemowląt Pot of Gold jest łagodniejszy i można go używać cały czas, codziennie, gdyż jest produktem stworzonym z myślą zarówno o matce jak i o dziecku. Z wyższą zawartością witaminy E, oraz recepturą zapewniającą większą miękkość dla łatwego nakładania na podrażnioną pupę, balsam dla niemowląt Pot of Gold zapewnia potrzebną ochronę i nawilżenie wrażliwej skóry."

Balsam jest w 100% ze składników naturalnych t.j. kolumbijski organiczny olej palmowy, ekstrakt soków roślinnych z drzew iglastych, nieprzetworzony organiczny wosk pszczeli, olejek ze skórki grapefruita, olejek waniliowy (tylko w balsamie dla niemowląt).
Na co warto zwrócić uwagę to dwa składniki mogące być potencjalnymi alergenami (dlatego warto najpierw nałożyć niewielką ilość balsamu na skórę wewnątrz łokcia): wosk pszczeli i sok drzew iglastych, znany również jako żywica bądź kalafonia. Ja się jednak nie boję, balsam kupiłam i jak pisałam z założeniem że w razie czego użyję sama, bo na powyższe składniki uczulona nie jestem.

Również wg. producenta balsamu dla niemowląt Pot of Gold, dzięki zastosowaniu w nim wyłącznie aktywnych składników, można także użyć do leczenia wszelkich problemów skórnych, w tym:
-pieluszkowego zapalenia skóry
-wysuszonych i spękanych sutków
-zapobiegania i redukcji rozstępów
-spierzchnięciom lub otarciom skóry zarówno u matki jak i u dziecka
-w przypadku ciemieniuchy, egzemy lub podobnych problemów
Pełną listę schorzeń i wskazówki odnośnie stosowania specyfiku znajdziecie na stronie internetowej producenta (http://www.potofgoldbalm.pl/) , jest naprawdę imponująca.

Ale przejdźmy do moich wrażeń. Krem reklamowany jest przez producenta jako panaceum na wszystko. A wiadomo jak coś jest do wszystkiego to zwykle jest do niczego. I tak trochę z tym balsamem niestety jest. Pot of Gold działania odmówić nie można, bo natłuszcza i nawilża skórę, ale napewno nie daje takich spektakularnych efektów o jakich pisze producent i jakich się spodziewałam po przeczytaniu opisu ze strony. Suche plamy (egzema) u Syna jedynie trochę zjaśniały, ale nadal się utrzymują (mimo, że po posmarowaniu zmian przyklejałam dodatkowo plasterek by Dziecko nie wytarło balsamu w koszulkę). Balsam bardzo dobrze działa jako środek wspomagający leczenie zmian, stosowany sam niestety jest za słaby, a by widać było jakieś efekty naprawdę długo i cierpliwie należy się nim smarować. Dość dobrze radzi sobie ze zmianami podpieluchowymi i tu ma duży plus. Moim zdaniem kompletnie nie nadaje się do pielęgnacji ust, bo zwczajnie ma gorzki, nieprzyjemny smak. Balsam tak jak poprzednio opisywany Balm Balm ma dość gęstą, maślaną konsystencję i naturalny, bardzo delikatny zapach.
Skład: Guilt-free organic Colombian palm oil, pine tree rosin, raw organic beeswax, grapefruit peel oil, vanilla
Cena: 38 zł/ 50g (+6 zł wysyłka)

 

 
O masce tej już dawno czytałam same 'ochy' i 'achy', ale jakoś nigdy jej nie znalazłam na sklepowej półce, a zamawiać przez internet mi się nie opłacało, bo koszt wysyłki przewyższyłby cenę produktu ) - teraz już wiem, że napewno są dostępne w marketach Auchan i Simply. Ostatnio dopadłam ją właśnie w Simply i jestem już po kilku użyciach. Ogólnie rzecz biorąc dla mnie rewelka. Mam włosy grube i sztywne, niepodatne na układanie, do tego farbowane, a skórę głowy nękaną nawrotami łzs. Maskę nakładam na osuszone ręcznikiem po myciu włosy, na to siatkę foliową (lub czepek - ja się jeszcze takowego nie dorobiłam ) i całość owijam suchym ręcznikiem (można podgrzać suszarką). Po około 30-40 minutach spłukuję. Efekty przeszły moje oczekiwania. Włosy są miękkie i bardzo miłe w dotyku, do tego naprawdę odżywione i nie jest to udawane odżywienie jakie dają maski z silikonami, które oblepiają włosy i wydaje nam się, że są one gładsze i zdrowsze. Gloria zawiera m.in. ekstrakt z szyszek chmielu pobudzający wzrost włosów i ograniczający ich wypadanie, a także prowitaminę B5 (czyli pantenol). Silikonów w niej zero Stosowałam najróżniejsze maski do włosów i owszem niekótre były świetne, ale ich cena już niekoniecznie. Gloria jest i tania i dobra. Może idealnie służyć za bazę do domowej roboty maseczek - możemy dodać żółtko jaja, lub jakichś olejków i wmasować we włosy. Kosmetyk sprzedawany jest w plastikowym pojemniczku, konsystencja jest dość rzadka, zapach hmmm... kojarzy mi się z PRL-em (z kosmetykami do włosów z tamtego okresu), jednakże nie jest on brzydki, po prostu specyficzny. Woń utrzymuje się na włosach po wysuszeniu, ale nie jest nachalna.
Kosmetyk nie testowany na zwierzętach.
Cena tego cudeńka to ok 7 zł/ 240 ml i uważam, że warto spróbować
INCI:
centrimonium chloride - konserwant, substancja antystatyczna
cethyl alcohol - emulgator, emolient
humulus lupulus extract- ekstrakt z szyszek chmielu; zapobiega wypadaniu włosów, stymuluje ich wzrost, pomaga w walce z łupieżem i łojotokiem
parfum - supstancja zapachowa
E471 - mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych; działają zmiękczająco
panthenol-prowitamina B5/pantenol; wiąże i zatrzymuje wodę - świetnie nawilża i uelastycznia włos; działa łągodząco na skórę głowy
citric acid - zmiękczacz; konserwant; regulator pH
methylchloroisothiazolinone - konserwant
bromonitropropandiol citronellol - konserwant; substancja zapachowa
hexyl cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
limonene - składnik kompozycji zapachowej
benzyl salicylate - substancja zapachowa; filtr UV; konserwant
citral - substancja zapachowa
 

 
Dezodorant ma bardzo przyjemny zapach melisy (na pewno go znacie, lekko cytrusowy), który niestety jest bardzo nietrwały, pachnie tylko przez chwilę po użyciu. Zgodnie z obietnicami producenta wyciąg z szałwii ma działać przeciwpotnie i przeciwzapalnie. Niestety nie działa, nad czym bardzo ubolewam, bo zależało mi na znalezieniu alternatywy dla antyperspirantów Po użyciu specyfiku, jak się pociłam tak się pocę, co gorsza kosmetyk nie niweluje brzydkich zapachów. Dużym plusem jest naturalny skład (dezodorant posiada certyfikaty: BDIH, Vegan, ÖKO-TEST) ale co z tego, jeśli kosmetyk jest nieskuteczny. Opakowanie estetyczne, szklane.
INCI: Aqua, Alcohol*, Celulose, Glyceryl Caprylate, Zinc Ricinoleate, Glycerin, Xanthan Gum, Zinc Oxide, Hydrogenated Palm Glycerides, Melissa Officinalis Distillate*, Salvia Officinalis Water*, Hamamelis Virginiana Distillate*, Equisetum Arvense Leaf Extract*, Simmondsia Chinensis Oil*, Hydrogenated Lecithin, Parfum**, Citral**, Geraniol**, Citronellol**, Benzyl Benzoate**, Limonene**, Linalool**.
Cena: ok. 7 zł/ 50 ml. Do nabycia tylko w Rossmannie.
  • awatar Kosmetyki z mojej szafki: Ziaja bloker zawiera sole glinu których unikam, także stosuję go 1-2 razy w roku na większe okazje. Ale dzięki :)
  • awatar KoSmEtYczKa;-): Jeżeli nie chcesz się pocić to polecam ziaja bloker tylko jego minusem jest to , ze nie ma zapachu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z tych małych tubek korzystam okazjonalnie, więc trochę trudno pisać o ich regeneracyjnym działaniu. Uważam, że aby było widać jakieś efekty dany specyfik należy stosować regularnie i konsekwentnie - ja tego nie robię. Jedno jest pewne, po zastosowaniu tejże maski (?) włosy są miękkie i dobrze się układają. Bardzo przyjemnie też pachną, choć jest to zapach słodki i intensywny - nie każdemu przypadnie do gustu. Tubka wystarcza na jedno zastosowanie, na moje włosy do ramion była w sam raz, nawet został niewielki zapas. Skład trochę chemiczny. Kosmetyk kosztuje 3,99 zł za sztukę.
INCI:
Aqua -woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Glycol distearate - składnik emulsjotwórczy
Behentrimonium chloride - konserwant, substancja antystatyczna
Distearoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate - substancja poprawiająca kondycję włosów
Dimethicone - silikon
Polyquaternium 37 - zagęstnik; surfaktant
Cocodimonium hydroxypropyl hydrolyzed keratin - substancja poprawiająca kondycję włosów, antystatyczna
Hydrolyzed Keratin - humektant, substancja odżywiająca włosy
Panthenol - pantenol
Dicapryl carbonate - składnik umożliwiający lepsze rozprowadzanie kosmetyku (?)
Phenoxyethanol - konserwant
Methylparaben - paraben, konserwant
Parfum - kompozycja zapachowa
Propylene glycol dicaprylate dicaprate - emolient
PPG-1 trideceth-6 - emolient, emulgator, surfaktant
Citric Acid - zmiękczacz, konserwant, regulator Ph
Hexyl cinnamal - substancja zapachowa
Sodium sulfate - ?
Linalool - substancja zapachowa
Limonene - substancja zapachowa
 

 
Jakiś czas temu wahałam się czy na podpieluszkowe problemy skórne moich Dzieci kupić balsam Pot of Gold czy Balm Balm. Oba są kosmetykami naturalnymi i mają podobny skład toteż zakupiłam i jeden i drugi. Dziś recenzja Balm Balm.

Co o balsamie pisze producent:

"Produkt bezzapachowy i idealny dla wyjątkowo wrażliwej skóry zarówno dzieci jak i dorosłych. Jest tak delikatny, że może być stosowany już od pierwszych dni życia dziecka, także jako balsam pod pieluszkę, na ciemieniuszkę lub do ochrony przed zimnem i wiatrem. 100% organiczny i 100% naturalny nie zwiera nawet najmniejszych ilości sztucznych składników. Doskonały wielofunkcyjny nawilżacz, który zajmie tylko odrobinę miejsca w Twojej pełnej dziecięcej torbie, świetny dla zaspokojenia różnorodnych potrzeb naszych dzieci.

Wszystkie składniki są naturalne i pochodzą z upraw ekologicznych, co jest potwierdzone certyfikatem Soil Association. Doskonale sprawdza sie u dzieci z egzemą lub atopowym zapaleniem skóry."

Jeśli chodzi o kroski i odparzenia podpieluszkowe u Dzieci to zmiany zniknęły Serio, balsam działa! Już po dwóch dniach stosowania widziałam różnicę. Jednak zniknęły tylko te spod pieluszki, niestety sucha plama na rączce wciąż się utrzymuje. Jednak bardzo jestem zadowolona z działania Balm Balm i zużywamy już drugie opakowanie.
Balsam ma gęstą, maślaną konsystencję.Pojemniczek 30 ml jest naprawdę niewielki i to jest jego największy minus, bo kosztuje też nie mało, wobec czego balsam stosuję oszczędnie - miejscowo. Kosmetyk ma naturalny, bardzo delikatny zapach i neutralny smak. Niestety nie stosuję go ani na usta, ani na łokcie - po prostu kupiłam go z myślą o Dziecku - więc nie wypowiem się o jego działaniu na tych obszarach. Na sprawy podpieluchowe działa super.
Skład całkowicie naturalny: butyrospermum parkii (shea butter), helianthus annuus (sunflower oil), cera alba (beeswax), calendula officinalis (calendula oil), simmondsia chinensis (jojoba oil)
Cena: ok. 35 zł/30 ml, dostaniecie go w sklepach internetowych np. matique.pl lub innych sprzedających eko kosmetyki.
 

 
Jak nazwa wskazuje jest to puder mineralny w kamieniu. Producent obiecuje, że kosmetyk nie zawiera silikonów, parabenów, talku, olejów i substancji alergizujących. Nie do końca się z tym zgadzam, bo puder zawiera Phenoxyethanol - konserwant mogący powodować alergię. Jednak składnik ten jest pod koniec INCI więc jakichś szczególnych szkód pewnie nie robi - mnie nie zaszkodził
Puder posiada filtr SPF 10, szał to to nie jest, ale zawsze coś - pozytyw.
Pudełeczko estetyczne, pod pudrem, od spodu kryje się lustereczko i gąbeczka do aplikacji. Niestety opakowanie dość nietrwałe, po jakichś 2 tygodniach odpadło mi wieczko (wysunęły się śrubki), więc teraz jak zabieram gdzieś kosmetyk muszę wieczko z denkiem związywać gumką recepturką. Dodam, że moje pierwsze zużyte opakowanie pudru wytrzymało ponad roczną eksloapatację.
Jestem bardzo zadowolona z kosmetyku, ładnie, równomiernie kryje (nie mocno, ale wystarczająco), nie podkreśla skórek na twarzy, porów ani drobnych zmarszczek. Jak każdy puder w kamieniu należy go nakładać na krem lub fluid. Aplikacja jest bardzo prosta i przyjemna, dzięki drustronnej gąbeczce możemy zdecydować się na lekkie krycie (biała strona gąbeczki) i mocniejsze (czarna strona). Kosmetyk nie waży się w ciągu dnia, a wręcz mam wrażenie, że dzięki niemu buzia jest matowa. Puder nie zbiera w bruzdach na buzi, nie zmienia odcienia, nie roluje. Czasem w ciągu dnia wymagana jest poprawka makijażu, ale też nie jest to problem.
Cena kosmetyku to około 50-60 zł/ 10 g (bywa w promocjach), jednak uważam, że jest dość wydajny. Nie maluję się codziennie i wystarczył mi na ponad rok, myślę że przy codziennym stosowaniu byłoby to jakieś 5-6 miesiecy. Naprawdę wart polecenia.
INCI: Mica, Titanium Dioxide, Ethylhexyl Palmitate, Zinc Stearate, Silica, Phenoxyethanol, Sodium Dehydoacetate. May contain: Iron Oxides CI 77491, CI 77492, CI 77499.
 

 
Dobra wiadomość dla fanek podkładu Estee Lauder Double Wear Light. W perfumeriach Douglas jest promocja i opakowanie 15 ml możecie kupić w cenie 39 zł Zważywszy na to, że pełnowymiarowe opakowanie 30 ml kosztuje 167 zł jest to naprawdę atrakcyjna cena - za kwotę 160 zł możecie mieć 60 ml produktu! Promocja dotyczy TYLKO koloru 2.0 - na szczęście jest to akurat idealny dla mnie odcień - przypuszczam, że dla wielu z Was też, bo mam typowo słowniańską, jasną karnację
  • awatar agaciiia90: nie testowałam i pewnie nie przetestuję bo u mnie nie ma Douglas'a :(
  • awatar Lady92: czemu u mnie nie ma Douglasa?? :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem wielką fanką naturalnych kosmetyków Alterra z Rossmanna więc nie mogłam więc przejść obojętnie obok pomadki pielęgnacyjnej do ust tejże firmy Balsam jest bezbarwny, o naturalnym, delikatnym zapachu (choć mnie akurat zapach najmniej przypadł do gustu), przyjemny w użyciu: konsystencja taka akurat i sztyft taki jak lubię - ścięty na płasko, a nie jak typowa pomadka. Zawartość naturalnych olejków i ekstraktów ma zapewnić nam nawilżenie i poprawę kondycji ust. Pomadek używam cały czas więc trudno mi pisać o zbawiennym działaniu Alterry - choć działać działa, bo gorzej nie jest ) Niemniej pozostanę przy tym kosmetyku na dłużej - ma naturalny, świetny skład i przystępną, konkurencyjną cenę: 4,59 zł (5,59 zł poza promocją).
INCI:
Ricinus Communis oil - olej rącznika pospolitego (rycynowy)
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy
Cera Alba - wosk pszczeli
Simmondsia Chinensis Oil - olej jojoba
Candelilla Cera - wosk kandelila (otrzymywany z liści wilczomlecza meksykańskiego)
Stearic Acid - kwas stearynowy; emulgator
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea
Olea Europea Oil - oliwa z oliwek
Tocopheryl Acetate - pochodna witaminy E
Aroma - kompozycja zapachowa
Helianthus Annuus seed Oil - olej z nasion słonecznika
Chamomilla Recutita Oil - olej z rumianku pospolitego
Daucus Carota Oil - olej marchwiowy
Beta-Carotene - beta karoten
Tocopherol - witamina E
  • awatar Lovnia pomoże :*: mam kilkadziesiąt balsamów, pomadek do ust, i jak skończę przynajmniej 3 - to zakupię tą :) a właśnie,inni też mówią,że zapach nie pasuje..
  • awatar agaciiia90: ja testuję dopiero drugi kosmetyk z Alterry, ale jestem bardzo zadowolona :D i podejrzewam, ze do tej pomadki też dojdę :D w szczególności po takiej recenzji :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest to kosmetyk z linii profesjonalnej. Odżywki zużywam bardzo dużo, bo mam dość gęste włosy i sporo jej potrzebuję by móc je później dobrze rozczesać, dlatego ucieszyło mnie spore opakowanie - 500 ml. Nie wierzę by odżywki jakoś znacząco wpływały na stan włosów, toteż najważniejsze dla mnie by włosy po osuszeniu ręcznikiem nie były splątane i w miarę łatwo się rozczesywały. Isana spełnia swoje zadanie. Dodatkowo zauważyłam, że włosy są miększe i przyjemniejsze w dotyku. Skład kosmetyku jest dość przyzwoity choć na kolana nie rzuca, ale w gruncie rzeczy jedyne do czego bym się czepiła to Propylene Glycol. Opakowanie plastikowe, z poręcznym dozownikiem.
Cena w promocji: 6,99 zł/500 ml (poza promocją ok 10 zł)
Odżywka sprawuje się b.dobrze, do tego spora ilość w bardzo przystępnej cenie.
INCI:
Aqua -woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Glycerin - gliceryna
Glyceryl Stearate Se - emulgator
Citric Acid - zmiękczacz, konserwant, regulator Ph
Stearamidopropyl Dimethylamine - substancja poprawiająca kondycję włosów; antystatyczna
Panthenol - pantenol
Quaternium-87 - substancja poprawiająca kondycję włosów, nadaje blask, antystatik
Niacinamide - witamina B3
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - nawilżacz i zmiękczacz
Propylene Glycol - alkohol, ma właściwości nawadniające; może działać drażniąco na skórę
Parfum - substancja zapachowa
Linalool - substancja zapachowa
Sodium Benzoate - konserwant
Potassium Sorbate - konserwant
  • awatar KoSmEtYczKa;-): Dosyć pojemne opakowanie ... chyba sie skusze na ten produkt przy następnych zakupach
  • awatar agaciiia90: chyba nie próbowałam żadnego z kosmetyków z Isany oprócz zmywacza do paznokci :D ale trzeba się w końcu przełamać :D odżywka silikonów nie ma, więc chyba wypróbuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie, to mój drugi blog. Pierwszy jest na Blogspocie, piszę tam głównie o moich bliźniętach, o codziennych problemach, o tym jak spędzamy czas. Pojawiają się też najróżniejsze recenzje i analizy kosmetyków, a także posty 'modowe' i zakupowe. Czyli taki misz-masz. Tutaj będzie tylko wybór postów o kosmetykach.
Zapraszam do podczytywania